Kate Bush – The Red Shoes

23 lipca, 2021
  1. Rubberband Girl” – 4:42
  2. „And So Is Love” – 4:16
  3. Eat the Music” – 5:08
  4. Moments of Pleasure” – 5:16
  5. „The Song of Solomon” – 4:27
  6. Lily” – 3:51
  7. The Red Shoes” – 4:00
  8. „Top of the City” – 4:14
  9. „Constellation of the Heart” – 4:46
  10. „Big Stripey Lie” – 3:32
  11. „Why Should I Love You?” – 5:00
  12. „You’re the One” – 5:52

O tej płycie jedni mówią, że to kolejne znakomite dokonanie Bush, a drudzy, że to jej najsłabsza płyta. I co ciekawe i jedni i drudzy mają rację! Kate Bush znowu nagrała wyjątkową płytę, lecz nie da się ukryć, że jest to jej najmniej ciekawy album wydany do tej pory. Artystka znów bardzo się starała. Znów zaprosiła masę znakomitych gości. Znowu pojawia się więc orkiestra symfoniczna dyrygowana przez Michaela Kamena („Moments of pleasure„), skrzypek Nigel Kennedy („Top of the City„, „Big Stripey Lie„) oraz Trio Bulgarka („The Song of Solomon„, „Why Should I Love You„, „You’re the One„). Ale pojawiają się też artyści, którzy wcześniej z Bush nie pracowali, tacy jak Gary Brooker (Procol Harum), Eric Clapton, Prince i Jeff Beck. Wpływy wszystkich tych artystów słychać na tej płycie.

W balladzie „And so is love” słychać claptonowską gitarę oraz organy Hammonda Gary’ego Brookera. Ci artyści odcisnęli swoje wyraźne piętno na tej kompozycji, przez co powstał twór dość dziwaczny, lecz ciekawy, na pewno jednak nie wybitny. W dość przeciętnej balladzie „You’re the One”, znajdującej się na samym końcu płyty na gitarze zagrał legendarny gitarzysta Yardbirds Jeff Beck. Tylko jego gra w tym utworze powoduje, że nie chce się o tym utworze mówić, że jest on całkowicie nieudany. Natomiast bardzo intrygujący i niezwykle udany jest utwór nagrany z Princem. „Why Should I Love You” zaskakuje świeżością i dynamiką. Można powiedzieć, ze jest to utwór Prince’a w którym śpiewa Bush, ponieważ jest on zaaranżowany i zagrany w specyficzny „książęcy” sposób. Jednak na „The Red Shoes” jest jeszcze utwór kojarzący się z twórczością Prince’a, aczkolwiek skomponowany i nagrany bez jego udziału. Jest to „Constelation of the Heart„, najlepszy utwór na płycie i najbardziej intrygujący, gdyż zdecydowanie się różni od dotychczasowej twórczości Bush. Obok tego utworu za najlepsze mogą uchodzić trzy znajdujące się obok siebie ballady „Moments of Pleasure„, „Song of Solomon” oraz „Lily„.

Płyta znów jest świetnie zaaranżowana, na wielu instrumentach (fujarka, mandolina, łuk) znów zagrał brat artystki, znakomity multiinstrumentalista Paddy Bush. Ale też pojawia się dużo instrumentów dętych, co jest nietypowe dla twórczości Bush. Dzięki wykorzystaniu instrumentów dętych muzyka artystki stała się bardziej żwawa, żywsza, weselsza, stała się wiosenna. A przecież zawsze się mówiło, że jej muzyka jest jesienna. Oczywiście nie o wszystkich utworach na „The Red Shoes” można powiedzieć ze są wiosenne, ale sam fakt, że można powiedzieć to o kilku utworach Bush jest zadziwiający. Reasumując jest to najsłabsza jak na razie płyta Bush, ale i tak warto jej posłuchać. Jest dobra, a jej największym plusem jest to, że po prostu różni się od dotychczasowej twórczości artystki.

P.S. Przy okazji poznawania tej płyty warto zapoznać się z filmem „The Line, the Cross & the Curve„. Kate Bush wyreżyserowała obraz i zagrała w nim główną rolę. Kate została tu namówiona przez tajemniczą kobietę do założenia czerwonych baletków, które okazują się zaczarowane. Czerwone buty przejmują kontrolę nad jej ruchami, bez przerwy tańcząc i przenoszą dziewczynę do tajemniczej, psychodelicznej krainy. W filmie zostały oczywiście wykorzystane piosenki z „The Red Shoes”.

Kate Bush – The Dreaming

24 kwietnia, 2021
Kate Bush - The Dreaming

Kate Bush – The Dreaming (1982) EMI

01. „Sat in Your Lap” – 3:29
02. „There Goes a Tenner” – 3:24
03. „Pull Out the Pin” – 5:26
04. „Suspended in Gaffa” – 3:54
05. „Leave It Open” – 3:20
06. „The Dreaming” – 4:41
07. „Night of the Swallow” – 5:22
08. „All the Love” – 4:29
09. „Houdini” – 3:48
10. „Get Out of My House” – 5:25

Tym albumem Kate Bush zerwała ze swoim dotychczasowym wizerunkiem. Do czasu wydania „The Dreaming” artystka była kojarzona z mniej lub bardziej rozmarzonymi balladami. Ta płyta to zmieniła. To, co tutaj prezentuje Bush to nowoczesna, głośna, przebojowa muzyka pop, oparta głównie na dźwiękach syntezatorów i automatów perkusyjnych. Jednak takie piosenki jak „Sat in Your Lap„, „There Goes a Tenner” czy „The Dreaming” trudno nazwać typowymi przebojami pop. To, że utwory z tej płyty wymykają się łatwemu zakwalifikowaniu jest następstwem eksperymentów, jakie Bush przeprowadzała przy jej nagrywaniu.

W dynamicznym, otwierającym płytę „Sat in Your Lap” uwagę zwracają potężne bębny, sekcja dęta oraz nietypowe dźwięki wydobywające się z syntezatorów. Naprawdę nietypowe dźwięki oraz wokale pojawią się jednak w dalszej części albumu („Leave It Open„, „The Dreaming„). Na płycie znalazło się też miejsce dla bardziej typowej ballady, która kojarzy się z wcześniejszą twórczością artystki „All the Love„. Ciekawostką jest to, że właśnie ten utwór odniósł największy sukces z tej płyty. Widocznie słuchacze nie byli wtedy przygotowani na tego typu twórczość Kate Bush, „The Dreaming” przepadła na muzycznym rynku.

Znaleźli się jednak wielcy fani nowych nagrań Kate, która szalała w studiu nagraniowym i eksperymentowała głównie z syntezatorem i samplerem Fairlight CMI. Zalicza się do nich islandzka piosenkarka Björk, dla której eksperymentalna”The Dreaming” jest jedną z najważniejszych płyt w życiu, co zresztą słychać w jej twóczości.

Oczywiście opisując tak ważny i dobry album trzeba napisać coś o inspiracjach Kate, która co ciekawe w momencie nagrywania „The Dreaming” przeżywała kryzys twórczy – album powstawał od września 1980 do maja 1982 roku. Utwór „There Goes a Tenner„, który krytycy określili jako awangardowe połączenie popu, ska oraz music-hallu to piosenka opowiadająca o złodziejach, którzy w przededniu wielkiego skoku dostają paranoi i chcą odwołać napad. Piosenkarka w czasie pisania tego kawałka oglądała stare filmy kryminalne, które ją zainspirowały do napisania utworu.

Pull Out the Pin” to kolejny po „Army Dreamers” numer Bush zainspirowany wojną. Kate napisała ten utwór po obejrzeniu filmów dokumentalnych poświęconych wojnie w Wietnamie. Co ciekawe ten kawałek został napisany z perspektywy Wietnamczyków („Oni śmierdzą zachodem/ Cuchną potem/ Śmierdzą wodą kolońską i tytoniem/ I ich jankeską sieczką/ Z mym srebrnym Buddą/ Z moim srebrnym pociskiem„).

Tytułowy utwór „The Dreaming” to z kolie opowieść oparta na mitologii Aborygenów i zniszczeniu ich ziem przez białych kolonizatorów. Jest to bardzo eksperymentalny utwór, w którym na aborygeńskim instrumencie dętym didgeridoo zagrał znany australijski artysta Rolf Harris, znany z przebojów z lat 60. „Tie Me Kangaroo Down, Sport„, „Jake the Peg” i „Two Little Boys„. Jeszcze większą ciekawostką jest to, że w nagraniu wziął udział słynny naśladowca mowy ptaków Percy Edwards, który odtworzył w studiu odgłosy owiec.

Houdini” opowiada oczywiście o życiu wielkiego iluzjonisty i specjalisty od ucieczek Harry’ego Houdiniego. Ten utwór nawiązuje w pewien sposób do muzyki lat 20., kiedy to słynny magik był u szczytu popularności. Ostatni utwór na płycie „Get Out of My House” to rozkrzyczana pieśń jak z horroru z potężnnymi partiami instrumentów perkusyjnych, ale nie mogło być inaczej. Piosenka została zainspirowana książką Stephena Kinga „Lśnienie” oraz filmem Stanleya Kubricka o tym samym tytule, które były wtedy u szczytu popularności.

Reszta piosenek porusza bardziej osobiste tematy – przykładowo wspomniane na początku „Sat in Your Lap” dotyczy egzystancjalnej frustracji, którą przeżywała wtedy artystka, która notabene jest powszechnie znana z różnych problemów natury emocjonalnej.

Podsumowując „The Dreaming” trzeba koniecznie przesłuchać. Jest to bardzo insirujący album, która zawiera szereg eksperymentów muzycznych, nietypowych brzmień i przemyśleń na różne tematy. Jest to krążek, który znajduje się w cieniu poprzedniej płyty „Never for Ever” oraz oczywiście następnej „Hounds of Love”, ale to bardzo dobre wydawnictwo, którym nie bez powodu zachwycają się liczne sławy na czele z Björk.

Kate Bush – Never for Ever

22 kwietnia, 2021
Kate Bush - Never for Ever

01. „Babooshka” – 3:20
02. „Delius (Song of Summer)” – 2:51
03. „Blow Away (For Bill)” – 3:33
04. „All We Ever Look for” – 3:47
05. „Egypt” – 4:10
06. „The Wedding List” – 4:15
07. „Violin” – 3:15
08. „The Infant Kiss” – 2:50
09. „Night Scented Stock” – 0:51
10. „Army Dreamers” – 2:55
11. „Breathing” – 5:29

„Never for ever” to pierwsza wielka płyta artystki i pierwsza, która dotarła do pierwszego miejsca brytyjskiej listy przebojów. Na tej płycie nie ma tak uduchowionych utworów, jakie znalazły się na poprzednich albumach artystki – przynajmniej takie jest moje odczucie po odsłuchaniu albumu. Na”Never for Ever” są za to świetnie wyprodukowane, bardzo głębokie i niekiedy monumentalnie brzmiące piosenki. Co ważne na tym krążku Kate zaczęła eksperymentować z brzmieniem, konstrukcją utworów oraz aranżacjami. Znowu pojawiają się nietypowe instrumenty. Tym razem są to bębny: bodhran („Army dreamers„) oraz timpani („All we ever look for„), koto – japońska trzynastostrunowa cytra („All we ever look for„), skrzypce, mandolina oraz sitar. W końcu pojawiły się też robiące furorę w tamtym okresie syntezatory i automaty perkusyjne.

Wszystkie piosenki z płyty są doskonale zaaranżowane i do tego bardzo melodyjne. Największe wrażenie ze wszystkich sprawia oczywiście przebój „Babooshka„, drugi singiel wykrojony z płyty. Spokojnie wlokąca się, intrygująca ballada ze znakomitym rozkrzyczanym refrenem „All yours, Babooshka, Babooshka, Babooshka-ya-ya!All yours, Babooshka, Babooshka, Babooshka-ya-ya!” stała się największym przebojem artystki z pierwszej połowy lat osiemdziesiątych. Sukces piosenki powtórzyły dopiero utwory z genialnego „Hounds of Love”.

„Never for Ever” to oczywiście nie tylko „Babooshka„, choć może tak się wydawać zerkając na listę utworów. Za serce chwyta „Blow Away” – dyskretny hołd dla muzyki pop oraz jej zmarłych bohaterów: Minnie Riperton, Marca Bolana, Sida Viciousa, Buddy’ego Holly oraz tragicznie zmarłego przyjaciela Kate Bush – Billa Duffielda. Spokojne dźwięki fortepianu, subtelne smyki, pojawiające się gdzieniegdzie tajemnicze chórki towarzyszą Kate, która nerwowo śpiewa w refrenie „Nie szturchajcie mnie/ Ja chcę tu zostać„.

Artystka na „Never for Ever” po raz kolejny nawiązała do dzieł literackich i filmowych. Żwawy i rytmiczny „The Wedding List” został zainspirowany kultowym kryminałem François Truffauta z lat 60. „Panna młoda w żałobie”. Oparty w głównej mierze na partiach fortepianu, zawierający dziwne męskie zaśpiewy „Delius (Song of Summer)” to z kolei nawiązanie do filmu „Pieśń lata” autorstwa enfant terrible angielskiego kina Kena Russella, autora wyklętych przez Kościół Katolicki „Diabłów” oraz rock-opery „Tommy” powstałej na kanwie słynnego albumu The Who. Ostatnim utworem z płyty, który został zainspirowany dziełem filmowym jest genialnie zaśpiewana, bardzo melodyjna ballada „The Infant Kiss„, gdzie oprócz głosu Kate główne role grają hipnotyczne smyki oraz dyskretne dźwięki fortepianu. Kate napisała „The Infant Kiss” po seansie horroru psychologicznego „W kleszczach lęku” Jacka Claytona i ten dramatyzm w tym utworze słychać.

Wszystkie wspomniane wyżej utwory na czele ze słynną „Babooshką” robią wielkie wrażenie, ale wtedy przychodzi koniec płyty, który jest naprawdę bardzo mocny i robi ogromne wrażenie. Pacyfistyczny „Army Dreamers” to folkowy walc, który opowiada o matce opłakującej syna, który zginął podczas manewrów wojskowych. Jeszcze większe wrażenie robi ostatni utwór na płycie „Breathing„. Co ciekawe utwór jest utrzymany w klimacie rocka progresywnego, a jego brzmienie zostało zainspirowane potężnym, antywojennym dziełem Pink Floyd „The Wall”, które święciło triumfy w czasie gdy Kate nagrywała „Never for Ever”. „Breathing” jest jednym z niewielu nawiązań Kate do muzyki Pink Floyd, chociaż przecież artystka z racji swojej znajomości z Davidem Gilmourem inspirowała się muzyką zespołu. Na sam koniec warto przyjrzeć się szokującemu tekstowi „Breathing”, który został napisany z perspektywy płodu przerażonego toczącą się na zewnątrz wojną nuklearną oraz wdychającego nikotynę z papierosów palonych przez matkę.

„Never for Ever” to oczywiście klasyka muzyki rozrywkowej i album, który koniecznie trzeba poznać. Warto dać szansę tej genialnej płycie, po to by poznać Kate Bush nie tylko jako panią, która nagrała słynną fortepianową balladę „Wuthering Heights” oraz szereg hitów opartych na dźwiękach automatów perkusyjnych i syntezatorów z płyty „Hounds of Love” tylko stworzyła więcej wartościowych rzeczy, takich jak chociażby „Breathing”.

Kate Bush – Lionheart

22 kwietnia, 2021

Kate Bush – Lionheart (1978) EMI

Kate Bush - Lionheart

01. „Symphony in Blue” – 3:35
02. „In Search of Peter Pan” – 3:46
03. „Wow” – 3:58
04. „Don’t Push Your Foot on the Heartbrake” – 3:12
05. „Oh England My Lionheart” – 3:10
06. „Fullhouse” – 3:14
07. „In the Warm Room” – 3:35
08. „Kashka from Baghdad” – 3:55
09. „Coffee Homeground” – 3:38
10. „Hammer Horror” – 4:39

„Lionheart” jest logiczną kontynuacją „The Kick Inside”. Album zawiera dziesięć bardzo ładnych piosenek, typowych dla wczesnego etapu twórczości artystki. Wszystkie utwory są zaaranżowane w podobny sposób, co na debiucie, czyli na gitary, perkusję oraz fortepian plus dodatkowe instrumenty w niektórych utworach. Na „Lionheart” możemy jeszcze usłyszeć między innymi: elektroniczne pianino Fendera rhodesa, syntezatory, organy Hammonda oraz buzuki.

Zreszta ten album podobnie jak poprzedni wyprodukował Andrew Powell, znany ze współpracy z Leo Sayerem, Donovanem, Cliffem Richardem i The Alan Parsons Project. Ponadto tak jak w przypadku poprzedniego albumu utwory z „Lionheart” zostały napisane przez Kate Bush w wieku nastoletnim. Tylko trzy utwory zostały napisane specjalnie na „Lionheart”, tj.: „Symphony in Blue”, „Fullhouse” oraz „Coffee Homeground”.

W przeciwieństwie do debiutu nie znajdziemy tu słabszych momentów, ale też nie znajdziemy utworów wybitnych. Wyróżniają się jedynie dwa utwory z samego końca płyty, walczykowate „Coffee homeground” oraz dynamiczne „Hammer horror„. Tak jak na debiucie jest tu jeden utwór, w którym słyszymy tylko fortepian i głos Kate. Jest to „In the warm room„, aczkolwiek nie wywołuje on takich emocji, jak „Feel it” z debiutu. Warto też zwrócić uwagę na to, że ten album został wydany w tym samym roku, co „The Kick Inside”. Można więc go traktować jako suplement do debiutu artystki, choć jest to bardzo dobra i przyjemna płyta i absolutnie nie można jej pomijać w czasie poznawania twóczości Kate Bush.


%d blogerów lubi to: